skalpel efekty po miesiącu bez diety

Jedzenie cukru w ograniczonych ilościach. 1. Odstawienie cukru - pierwsze objawy. Cukier jest wszędzie. Nie tylko w czekoladzie, batonach i jogurtach. Znajdziesz go w wodzie smakowej dla dzieci, przecierach owocowych, sosach pomidorowych. Nie zajmuje ostatniego miejsca w składzie, wręcz przeciwnie – stoi na podium. Sprawdź, jakie joga może dawać efekty i po jakim czasie można je zauważyć. Autor: thinkstockphotos.com Joga może przynieść efekty w odchudzaniu pod warunkiem, że wybierzemy zajęcia jogi dynamicznej. Spis treści. 1. Efekty jogi: poprawia postawę ciała. 2. Efekty jogi: poprawia ruchomość stawów. 3. Efekty jogi: zwiększa Zasady diety zupowej są bardzo proste. Metoda polega na oparciu codziennego jadłospisu o różnorodne zupy dietetyczne, które należy jeść do 6 razy dziennie. Zupy odchudzające nie powinny zawierać smażonych dodatków czy mąki. Efekty diety opartej na zupach obejmują nie tylko spadek masy ciała (na diecie zupowej można schudnąć Pierwsze efekty diety 1800 kcal zauważysz już po około 2 tygodniach regularnego stosowania. Pamiętaj, aby produkty, których użyjesz do przygotowania diety 1800 były pełnowartościowe. Dieta 1800 kcal jadłospis przykładowy. Przykładowy jadłospis diety 1800 kcal: • Śniadanie Po miesiącu dziennikarka była w niezłym szoku. Danielle Page postanowiła na własnej skórze przekonać się, czy popularny w Stanach trening SLT rzeczywiście poprawi jej kondycję. Czy wirtualna platforma przyniosła oczekiwane rezultaty? nonton a love so beautiful korean drama sub indo. By kwietnia 22, 2014 DIETA Dziś kolejny post dietowy. Jest już po świętach. Zrobiłam rachunek sumienia i nie wyszło źle. Pozwoliłam sobie na dwa Wielkanocne obiady i kilka kawałków ciast. Jestem z siebie dumna, że skutecznie opierałam się tym wszystkim pysznością i nie przejadłam. Jak było u Was? Nie piszę tego posta bo bycie fit jest ostatnio modne. Chcę się pochwalić efektami mojego odchudzania. Nie jest ono bardzo trudne jednak trochę mnie ogranicza. Jestem kobietą z krwi i kości. Zawsze byłam pulchna. Wszystkie diety tematyczne mam w małym palcu. Dlaczego okazały się nietrafione w moim przypadku? Ciężko trzymać się grafiku z góry ustalonego i to nie przez nas samych ale kogoś kto dietę wymyślił. Często takie jadłospisy są skomplikowane i wymyślne. A przygotowanie tych posiłków zajmuje sporo czasu. A jego jest zawsze za mało. Swoją dietę ułożyłam sobie sama, nie wiem ile ma kalorii. Różni się w zależności od dnia. Niczego sobie nie odmawiam po za słodyczami ale i to nie zawsze. Przedstawię Wam mój jadłospis. Staram się zapisywać to co jem w ciągu dnia. Przeważnie wszystkie posiłki zjadam w pracy. Rano pakuję wszystko w torbę w hermetyczne pojemniczki a sok w słoik. I zjadam w ciągu dnia w pracy bo do domu wracam późno wieczorem. Zawsze zanim wyjdę do pracy jeszcze w domu, rano piję kawę z mlekiem. W menu nie umieściłam przekąsek między głównymi posiłkami bo ich nie planuję. Sięgam wtedy po co chcę. Głównie są to bakalie i świeże owoce. Pozwalam sobie jednak na dużą swobodę. Poniżej zamieszczam przykładowy jadłospis. Według mnie zbilansowany i wzorcowy. Bywało tak, że przez wiele dni nie jadłam mięsa. Nieoficjalnie przyłączyłam się do akcji zostań wege na 30 dni i chciałam wykluczyć mięso z mojego jadłospisu. Taką dietę- wegańską poleca również prof. Ewa Dąbrowska- polecam jej publikacji. Gruntowne oczyszczanie bez produktów od- zwierzęcych planuję na sierpień. Ś: owsianka +1/2 banana + tarte jabłko+ cynamon II Ś sok owocowy świeżo wyciskany (jabłka, marchewki, cytryna) O: Makaron pełnoziarnisty rurki ze szpinakiem- sos na bazie jogurtu greckiego Kolacja: sałata lodowa z solą i pieprzem polana jogurtem naturalnym- pycha! Ś: Owsianka + wiórki kokosowe+ suszona żurawina II Ś: sok: marchew, jabłka, imbir O: 1/2 woreczku ryżu+ pierś kurczaka+ warzywa na patelnię K: serek wiejski z miodem Ś: Owsianka z kiwi i gruszką II Ś: Sok cytrusowy: grapefruit, pomarańcz, cytryna O: Kasza z sosem pieczarkowym, na bazie jogurtu, + korniszon +kiełki K:Jajecznica z 2 jaj + pieczywo chrupkie+ kiełki Ś: Koktajl z jogurtem, bananem, miodem i mrożonymi wiśniami II Ś sok warzywno owocowy z tego co jest w lodówce O: Zupa (warzywna, pomidorowa itp) K: Bułka pełnoziarnista z wędzoną makrelą + sałata Ś: Kanapka z szynką i kiełkami IIŚ Świeży sok O: 1/2 woreczka ryżu + wędzona pierś kurczaka + korniszony+ sałata np. roszponka K: serek wiejski z pomidorem + pieczywo Moje zimowe odchudzanie przyniosło jakieś efekty. Co prawda mizerne biorąc pod uwagę wysiłek jaki włożyłam w dietę ale to zawsze coś. Błędem było wyznaczenie sobie określonego czasu, przez który będę się odchudzać- do sylwestra. Takie metody są dobre ale gdy chcemy oczyszczać organizm ale nie zależy nam na utracie wagi. Tym razem jest o wiele lepiej. Powiedziałam sobie OD DZIŚ SIĘ ODCHUDZAM ale nie powiedziałam do kiedy. Moim celem nie jest konkretna waga ani czas trwania diety. Chcę lepiej wyglądać i czuć się atrakcyjniej. Moja samoocena już po pierwszym miesiącu znacznie wzrosła. Nic tak nie motywuje jak dieta, która działa a kg lecą w dół. Trzeba dać sobie czas i uzmysłowić, ze nasza waga nie pojawiła się znikąd. Nie przytyłyśmy 10 kg w ciągu tygodnia, to odkładało się miesiącami a nawet latami. Tak więc nie zrzucimy wszystkiego w tydzień czy miesiąc. A jeśli nawet nam się to uda waga prawdopodobnie wróci wraz z powrotem do wcześniejszych nawyków żywieniowych. W konsekwencji nasz metabolizm jeszcze się spowolni. I przy następnym odchudzaniu będzie nam trudniej. Uważam, że duże znaczenie przy odchudzaniu ma pora roku. Zimą nie mamy tak łatwego dostępu do owoców i warzyw sezonowych, nie są one tak dobre jakościowo i smaczne. Naszpikowane chemią, sprowadzane z zagranicy, droższe niż latem. Teraz jest idealny moment na odchudzanie. Sprzyja temu ładna pogoda. Nasz zegar wewnętrzny inaczej działa. Mamy lepszy humor i więcej energii. Wykorzystajmy to. Nie robię tego po to aby prężyć swoje lżejsze ciało w bikini na plaży tylko aby się lepiej poczuć, zaakceptować. Nabrać więcej odwagi. Być z siebie dumną i zdrowszą! Suplementy: Nie biorę żadnych tabletek odchudzających czy spalaczy tłuszczu i nigdy nie stosowałam takich produktów. Piję bardzo dobrą chińską herbatę-Ning Hong , którą poleciła mi przyjaciółka. Jej klientki również ją polecają. Przypuszczam, że działa na zasadzie zmniejszenia wchłania tłuszczu oraz przyspiesza przemianę materii. Jestem z niej zadowolona. 1-2 razy w ciągu dnia piję błonnik witalny, który zrobiłam z babki jajowatej i płesznik. Oszczędzając w ten sposób sporo pieniędzy a osiągając identyczny efekt jak gdybym stosowała firmowy błonnik witalny. Polepsza on pracę naszych jelit oraz reguluje wypróżnianie. Efekty: Przez ponad 2 miesiące schudłam 7 kg. Jak dla mnie- bardzo dużo. Mimo tego, że nie wykonywałam praktycznie żadnych ćwiczeń fizycznych mój cellulit radykalnie zmalał. Nadal jest ale w znacznie mniejszym stopniu. Różnica jest kolosalna. Czy pomogły kosmetyki? Na pewno trochę tak. Ale uważam, że zasługa, przede wszystkim rezygnacji w gotowego, przetworzonego jedzenia. Nie mierzyłam się przed dietą i nie robię tego teraz. Wiem, że gdybym ćwiczyła sporo cm by ubyło. Zamierzam kupić sobie jakiś sprzęt. Ale czasu wolnego nie mam prawie wcale. Za kilka dni wrzucę mix z moimi posiłkami oraz przemyśleniami bo czuję, że zapomniałam coś dodać. Odchudzam się dalej. Trzymajcie kciuki. P/S Większość zdjęć była robiona telefonem, stąd ta zła jakość. Wszystkie posiłki jem w pracy dlatego na zdjęciach widzicie pojemniki hermetyczne i dziwne miseczki :) Nie zrzucone kilogramy, ale zmniejszające się obwody newralgicznych partii ciała, czyli brzucha, pośladków i ud są miarą sukcesu, który ma nieść za sobą trening „Skalpel” autorstwa Ewy Chodakowskiej.„Skalpel” dał początek serii płyt z ćwiczeniami autorstwa najpopularniejszej obecnie trenerki personalnej w Polsce, z pomocą której walkę o szczupłą i proporcjonalną sylwetkę prowadzi tysiące Polek. Program treningowy ukazał się wraz z magazynem Shape pod hasłem „Totalna Metamorfoza w 4 tygodnie”. Z założenia ma on wzmocnić mięśnie całego ciała oraz ujędrnić je, a dzięki wspomaganiu wydalania toksyn z organizmu również pomóc poprawić kondycję skóry i pozbyć się cellulitu. Na czterdziestominutowy trening składają się ćwiczenia, które wykonywane są w spokojnym i równym tempie. Przez całe zajęcia ważne jest utrzymanie odpowiednio napiętych mięśni brzucha oraz prawidłowe oddychanie. „Napinaj mięśnie brzucha tak jakbyś chciała go wcisnąć w kręgosłup” – cały czas powtarza trenerka personalna – „To ma wejść Ci w nawyk”. Całość rozpoczynają ćwiczenia mające kształtować ramiona i plecy, następnie trening skupia się na nogach i pośladkach, a na końcu pracują mięśnie podkreśla Ewa Chodakowska program „Skalpel” niesie za sobą nie tylko zmniejszenie obwodów ciała i wysmuklenie, ale też wyzwala duże pokłady endorfin, czyli hormonów szczęścia, które wprawiają w dobry nastrój. Konieczne jest jednak powtarzanie całego treningu przynajmniej trzy razy w tygodniu i połączenie go ze zdrowym i racjonalnym odżywianiem. Pierwsze efekty można zauważyć już po miesiącu systematycznych treningów. Witajcie Kochani. Jak obiecałam, robię post z efektami ćwiczeń SKALPELA - Ewy Chodakowskiej. Poradziłam się Waszych wcześniejszych komentarzy, polecających jej ćwiczenia. Wybrałam na początek skalpel. Czym się zmotywowałam? Dużo czytałam o efektach po skalpelu, oglądałam wiele zdjęć, niektóre metamorfozy są ogromne. Nigdy wcześniej nie ćwiczyłam, jestem po prostu LENIEM. A teraz? Nie wyobrażam sobie bym mogła nie ćwiczyć. Daje to dużo dużo energii, pozytywnej przede wszystkim. Ćwiczę już ponad miesiąc- jednak nie udało mi się ćwiczyć regularnie- każda mama wie, że ciężko jest zawsze złapać tę godzinę na ćwiczenia. Kiedy Maluszek prawie skończył 2 miesiące- zaczęłam. A więc wykonałam przypuszczam ok. 15 skalpeli PEŁNYCH i kilkanaście niedokończonych, a bo malutki się obudził i marudził.. :) Albo po prostu coś mi wypadło. Przez całe ferie ćwiczyłam może raz, dwa w nocy. Jeśli chodzi o efekty, więcej jest ich w cm niż widocznych na ciele. Omijałam jedno ćwiczenie- leżenie na brzuchu i podnoszenie nóg. Nienawidzę tego ćwiczenia, za ciężkie jest dla mnie i je po prostu omijam. Powoli będę zabierać się za killera, ale jeszcze nie teraz. Na zdjęciach wg mnie efekty są mało widoczne (tym bardziej że brak zdjęcia sprzed ćwiczeń), jednak w realu gdzie widać 3D to zauważam, np. szczuplejsze uda oraz tyłek. Zniknął ten niepotrzebny "tłuszczyk" po ciąży ;) Teraz chciałabym bardziej wymodelować brzuszek, nie będzie to łatwe, bo z niego najmniej cm mi uciekło. Bardzo żałuję, że nie zrobiłam innych zdjęć, gdzie stoję tak samo, można by łatwiej porównać zmiany. a przede wszystkim zdjęć z fleszem, bo wiadomo- na każdym zdjęciu jest inne światło i nie jest to tak jak ma być. Co do diety- jem nadal to co chcę. Jednak zmieniła się troszeczkę, wcześniej gdy mieszkałam u siebie, miałam manię nocnego jedzenia tostów. Teraz nie jem po nocy, czasem zdarzy się że muszę coś zjeść, ale nie już tak tłustego jak tost z warstwą żółtego sera. Jeśli chodzi o słodycze także jem ich mniej (tato zawsze kupował stertę słodyczy- ktoś musiał to zjeść :D) ale nie mogę odmówić sobie żelek, które uwielbiam. Zapewne gdybym przestrzegała jakiejś diety- efekt byłby lepszy. Cóż, coś za coś. No i najistotniejsze- wymiary Wzrost: 170cm Masa: 62kg Ponad 2 miesiące po urodzeniu (koniec stycznia): Biust: 95cm Talia: 65cm Biodra: 96cm Udo: 57cm Ręka: 27cm Koniec lutego (miesiąc ćwiczeń): Biust: 92cm (-3cm) Talia: 63cm (-2cm) Biodra: 91cm (-5cm) Udo: 55cm (-2cm) Ręka: 26cm (-1cm) efekt: -13cm 8 marzec: Biust: 90cm (-5cm) Talia: 62cm (-3cm) Biodra: 89cm (-7cm) Udo: 53cm (-4cm) Ręka: 25cm (-2cm) Efekt łączny: 21cm z całego ciała. Mimo tych cm nie jestem z siebie dumna, brakuje mi jeszcze trochę do wcześniejszych wymiarów, chodzi o talię. Muszę zwalczyć jeszcze kilka cm. Motywację mam, jednak czasu mi troszkę brak. Co do kg- nie ważyłam się z dwa miesiące- kiedy byłam ost. raz na wizycie ważyłam 62kg. Ogólnie się nie ważę, bo waga nie ma dla mnie zbyt dużego znaczenia. Ktoś może mieć te same wymiary i wzrost a ważyć więcej lub mniej, to już kwestia kości i mięśni. Jeśli ćwiczycie również z Ewą pochwalcie się swoimi efektami, jestem ciekawa jak Wam idzie, może podzielimy się jakimiś wskazówkami czy radami. :) A miało być tak pięknie :) Niestety, wyjazd do rodzinnego domu nie sprzyja trzymaniu sylwetki i trenowaniu silnej woli, chociaż może trening silnej woli byłby dobry w takim przypadku, ale ja silnej woli nigdy nie miałam, a mamusia i babcia się starały, żeby Wunia głodna nie chodziła :) Dokładnie przez miesiąc mogłyście TUTAJ obserwować co udało mi się każdego dnia poćwiczyć. Podjęłam też wyzwanie 30 dni pośladków z Mel B, ale niestety, nie udało mi się wytrwać, ale nie dlatego, że mi się nie chciało, tylko po ok 3 tygodniach, może i nawet wcześniej, jakoś przestałam czuć pracę pośladków, po prostu już się do ćwiczeń przyzwyczaiły. Planowałam też poranną jazdę na rolkach, ale nie zabrałam ich ze sobą do domu, poza tym na wsi to nawet nie byłoby gdzie pojeździć:) Kilka razy ćwiczyłam z Ewą Chodakowską Skalpel i jej treningi 6-minutowe, poza tym ABSy, przysiady. Nie trzymałam jakoś specjalnie diety, więc nie mogłam liczyć na spektakularne efekty, ale jakieś tam są, głównie jak same widzicie koncentrowałam się na tyłku, zrobiłam dla Was nawet zdjęcia przed i po, ale nie widać na nich specjalnej różnicy, może dla wprawnego oka widoczne będzie delikatne, ale bardzo delikatne uniesienie:) cm w tyłku mi nie ubyło i to mnie cieszy bardzo, efekty odczuwalne dla mnie są, przede wszystkim pojawiły się mięśnie zamiast samego tłuszczu na pośladkach, a oprócz tego są twardsze niż wcześniej. O innych efektach nie ma specjalnie co mówić bo ich nie widać ani nie czuć, jedynie cm kilka ubyło, ale to też raczej symboliczny ubytek :) od wczoraj jestem na diecie, na której w zeszłym roku udało i się zrzucić 6kg, więc mam nadzieję, że i tym razem pomoże. Ja lubię swoje ciało i absolutnie nie chcę być super szczupła, jedyne co mi przeszkadza to moje boczki i troszkę za duży brzuchol;/, samymi ćwiczeniami nic z tym nie zrobię, więc kilka kg na diecie wypadałoby zrzucić. Muszę też pomyśleć nad urozmaiceniem ćwiczeń, bo Skalpel jest zwyczajnie już dla mnie nudny, dla większości osób, które wykonywały go wiele razy, pewnie też, może skoncentruje się na 6 minutowych treningach Ewy, albo sama sobie coś sensownego poskładam:) Najbardziej ciągnie mnie do tych rolek, ale jak pomyślę sobie o tych nadchodzących upałach i o mnie w pełnym słońcu na rolkach...musiałabym wstawać o 5 rano, a do mojej trasy rolkarskiej mam kawałek;/ wieczorem znowu full ludzi, dziewczyny z Katowic będą wiedziały jak wygląda Dolina 3 Stawów wieczorem w wakacje kiedy jest ładna pogoda:) Zobaczymy jak to będzie, mam nadzieję, że za miesiąc będę mogła pochwalić się lepszymi efektami:) Witaj Mordeczko! Rok temu wrzuciłam na blog wpis, odnoście gimnastyki CALLANETICS (KLIK ), dzięki której schudłam prawie 10 kg. Dziś aktualizacja/dodatek do tematu. Czy nadal uważam, że warto, co jem i takie różne moje mądrości treningowo-jedzeniowe, które ponownie pozwoliły mi zrzucić nadprogramowe kilogramy, jakie miałam przyjemność nabyć zimową porą (#duparosniepocichu). Może Cię to zainteresuje i zainspiruje. Chodź! WAŻNE W tym wpisie skupiłam się na walorach estetycznych ciała 🙂 Tyle osób chce schudnąć. Ty pewnie też Mordeczko, jeśli to czytasz. A tak naprawdę, tym razem, nie zależało mi na chudnięciu. Chciałam szczególnie zadbać o dobry stan zdrowia psychicznego, który, jak pewnie wiesz, powiązany jest też z kondycją fizyczną. Stąd wzięło się moje zmienione nastawienie do jedzenia i ćwiczeń, do których może zachęcę i Ciebie. Zmniejszenie kilogramów, wysmuklenie ciała i redukcja cellulitu to miłe efekty uboczne moich małych modernizacji. PAMIĘTAJ, że nie jestem dietetykiem, trenerem, zawodowym sportowcem, lekarzem itp. Są to tylko moje doświadczenia, którymi chcę się podzielić. ĆWICZENIA, DIETA TO MORDĘGA? NIE! JEŻELI TO TWÓJ STYL ŻYCIA! Moja pierwsza mądrość 🙂 Bo jeżeli nie postanowiłabym, tak prosto z serca, że chce się lepiej odżywiać, że chcę gruntownie zadbać o swój organizm, tylko katowałabym się znów jakimiś marnymi porcjami jedzenia, ćwicząc przy tym na siłę, to nic by z tego nie było! Często tak robiłam jeszcze przed poznaniem gimnastyki Callanetics. Przez okres letni cisnęłam ze wszystkim na siłę, co powodowało głód i frustrację, a potem zimową porą nadrabiałam kilogramy i znów jadłam słabe żarcie, nie ćwiczyłam. Postanowiłam żyć lepiej. Wprowadzałam powoli zmiany żywieniowe i ruchowe. Dostosowałam to wszystko do swojego życia. Bez presji. Na stałe. Z przyjemnością. I udało się! NIE NA SIŁĘ, TYLKO PROSTO Z SERCA! Co ważne, zrobiłam to dla siebie Mordeczko. Nie dla chłopaka, męża ciotki czy rodziców… DLA SIEBIE! Jeżeli ktoś zmusza Cię do ćwiczeń, wyśmiewa się z jakiejś cechy wyglądu – to ta osoba ma problem. Ludzie, którzy kochają siebie, nie mają wątów do nikogo, bo widzą w drugim człowieku duszę, a nie tuszę! Bierz przykład z moich doświadczeń, żebyś uniknęła efektu jojo i na stałe cieszyła się dobrym zdrowiem, wymodelowaną sylwetką i uśmiechniętą twarzą po drugiej stronie lustra. MĄDRY STYL ŻYCIA + CIŚNIĘCIE BRZOSKWINKI = SUKCES Sukcesem u mnie była zmiana swoich żywieniowych nawyków. Oczywiście nadal trzymam się zasad, ze wspomnianego wpisu (TUTAJ). Dziś chciałam dodać coś więcej. Małymi kroczkami wyeliminowałam ,,złe” produkty zastępując je wartościowym jedzeniem. I oczywiście, jeżeli coś mi nie smakowało jak np. owsianka – to jej nie jadłam i nie jem do dziś. Wiem, że zdrowa, ale po prostu mi nie smakuje. Może kiedyś trafię na magiczny przepis na nią i zakocham się po uszy – nie mowie, że nie 😉 Awokado też nienawidziłam, a teraz ubóstwiam! Trzeba tylko znaleźć sposób na dane papu. KATOWANIE CIAŁA I UMYSŁU NIEDOBRYM JEDZENIEM ? NIE TĘDY DROGA! PRZYKŁADOWE ZMIANY: Dawniej nie wyobrażałam sobie śniadania bez kanapki z mięsem. Teraz jem boskie musli bez cukru (Mixit-polecam!) z napojem ryżowym, owsianym lub sojowym (po mleku źle się czuję). Napój ryżowy jest słodki, więc nie dodaję już cukru. Gdy mam napój owsiany (czasem sama go robię) czy sojowy to dodaję łyżeczkę lub dwie ksylitolu; Zamieniłam zwykły cukier na ksylitol i miód (z pasieki mojego męża więc mam pewność, że jest wysokiej jakości:)); Ograniczyłam spożywanie (zaznaczam, że ograniczyłam a nie zrezygnowałam całkowicie): białego pieczywa – jadłam go bardzo dużo. Teraz kupuję ciemne i wcinam tylko na kolację; mącznych produktów i potraw; mięsa – nie rezygnuję z niego całkowicie, ale konsumuję niewiele. Od czasu do czasu pokuszę się na fileta z kurczaka lub indyka na obiad. Jeżeli smażymy grilla, to kiełbaski również nie odmówię; chipsów, paluszków, wieczornych przekąsek, alkoholu, pizzy, napojów gazowanych itp. ; cukru – no tortu na urodzinach nie odmówię;) na loda też się skuszę . Na ogół unikam, bo widzę, że odstawienie cukrów w postaci ciastek, batoników itp. pomogło mi chyba najbardziej. I w zasadzie jestem teraz na etapie, że nie ciągnie mnie często do słodkiego. Jak ciągnie to jem:)Ale ogólnie wcinam różne owoce i to mi wystarcza – ich smak czuję teraz o wiele lepiej!; soli – zwykłą sól zastąpiłam solą himalajską/kłodawską; masła, margaryny, wyrobów masłopodobnych – zawsze smarowałam kanapki tłuszczem z pudełka, brrrr…teraz jedyne słuszne to AWOKADO skropione cytryną! – najlepszy zamiennik masła na kanapkę ever! ; Wprowadziłam wiele nowych produktów, których wcześniej nie jadłam np. kasze: głównie jaglaną i kuskus, musli, awokado oraz większą ilość różnych owoców, jak mango, granat, ananas, arbuz, grejpfrut. Jem więcej orzechów, a także wszelakie nasiona np. słonecznika, dyni, chia; Owoce staram się jeść do południa przeważnie jako drugie śniadanie. Po południu już nie jadam nic słodkiego, stawiam na warzywa. Wyjątkiem jest arbuz :); A TERAZ TRENING Gdy zmieniłam nastawienie do ćwiczeń, to zaczęłam to robić dla przyjemności (Tobie też tak radzę!) i chce to ciągnąć, dopóki zdrowie pozwoli. Jeżeli znajdziesz trening, który „poczujesz”, jak ja Callanetics, to ruszanie zadka stanie się mega proste i normalne, jak mycie zębów. Moja zasada: choćby nie wiem co – raz w tygodniu Callanetics musi być zrobiony. I trzymam się tego cały czas, a nawet zdarza mi się zrobić go dwa razy w tygodniu. i tak! to zapewne jest dla niektórych śmieszne – bo co to tyle. Ale lepiej tyle niż nic! (wpis o Callanetics TUTAJ). Kocham Callanetics nieustannie od 4 lat! To gimnastyka stworzona dla mnie. Nadal ją każdemu mnie robi cuda! Jeżeli nie lubisz intensywnej aktywności, to ta gimnastyka jest dla Ciebie! A jeżeli chcesz schudnąć więcej, to po prostu musisz zwiększyć częstotliwość ćwiczeń. Poprzednim razem pisałam, że cisnęłam 3 lub 4 razy w tygodniu. I efekt był już po 3 miesiącach! Teraz nie było mi to potrzebne, więc ćwiczyłam raz/dwa razy w tygodniu. SCHUDNIJ SZYBCIEJ = WYSIL SIĘ BARDZIEJ Pod koniec kwietnia tego roku, zapragnęłam poćwiczyć coś, po czym wypociłabym się jak prosiak. Wprowadziłam sobie trening Ewy Chodakowskiej pod tytułem SKALPEL. Jest dostępny na YouTubie 😉 Dodanie aktywności fizycznej z Chodakowską zaskoczyło mnie, bo nogi zaczęły jeszcze bardziej się wysmuklać a ramiona wzmacniać. W callaneticsu brakowało mi ćwiczeń na ramiona, a Skalpel fajnie je uzupełnił. No i pocę się jak świnia przy nich, hehe. Cel osiągnięty. Odświeżające uczucie! Wspaniałe katharsis! Polecam! UWAGA: tu też należy mega uważać na poprawność wykonywanych ćwiczeń, żeby sobie nie zaszkodzić. ĆWICZ Z PRZYJEMNOŚCI A NIE Z PRZYMUSU Dlaczego piszę o treningu Chodakowskiej ? Bo jeżeli chcesz szybciej pchnąć pozbywanie się zbędnych kilogramów, a np. Callanetics nie daje u Ciebie rezultatów, bądź po prostu go nie lubisz, to warto szukać dalej. Skalpel to chyba najlżejsza gimnastyka z tych, które Ewka oferuje, a i tak wygniata siódme poty. Oczywiście, że bieganie na świeżym powietrzu czy jazda na rowerze jest opcją najcudowniejszą. Ale nie każdy może. Po prostu. Ostatnio odkryłam też Qczaja (ma kanał na YouTube- KLIK) – ale jeszcze ciężko mi się wypowiedzieć, bo ćwiczyłam tylko raz TO. Podejrzewam, że może to być fajna krótka wersja Skalpela, bo jego treningi trwają ok. 20 minut. Na następny dzień bolały mnie mięśnie pupy, więc działają :D. Mam zamiar przez jakiś czas z nim poćwiczyć i zobaczę, jak to mi pyknie. Ale jak masz mało czasu, to te 20 minut już chyba wykrzesasz w ciągu dnia, hmmm? Gdy już zmienisz swoje nawyki żywieniowe, wprowadzisz jakieś ruszanie zadka, to zobaczysz, że z czasem stanie się to dla Ciebie normalne. Widząc, jak zmienia się Twoje ciało, żadna motywacja z zewnątrz już nie będzie Ci potrzebna. Do tego, plusem jest sukcesywne znikanie cellulitu;) WAŻNE Muszę coś podkreślić. Weź pod uwagę to, że nie wiem kim jesteś. Nie mam pojęcia, jakie życie prowadzisz. Moje nie jest mordęgą od rana do wieczora, nie mam dzieci, pracuję do 16, a po pracy jestem w stanie bez problemu znaleźć czas na ćwiczenia. Ty może rypiesz od rana do wieczora, więc to co ja tu piszę będzie niewykonalne i pewnie wkurzające dla Ciebie. Jeżeli tak jest, to nie denerwuj się, tylko wyciąg to, co może akurat Ci podpasuje. Jesteś w stanie uformować swój styl życia i tylko Ty wiesz, jaki będzie najlepszy dla Ciebie. Zaufaj sobie i poleci! Życzę Ci tego Mordeczko! CZĘSTO OGRANICZA CIĘ TYLKO TWÓJ UMYSŁ A teraz na koniec dla mnie najgorsze. Podejrzewam, że dla Ciebie Mordeczko najlepsze, bo mówię o zdjęciach. W poprzednim wpisie nie odważyłam się ich dać…ale teraz to ciul z tym . I tak nie są super wyraźne:P…ale widać różnicę! Patrz, uwierz! i rusz w końcu ten zadek:P Są to jeszcze efekty, jakie uzyskałam, publikując wpis rok temu. Nie oceniaj, nie krytykuj. Ukochoj się (hasło wspomnianego ziomka Qczaja) i zrób ten pierwszy krok już dziś! Przyjemności! Pa! PRZED CIŚNIĘCIEM PO:) PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

skalpel efekty po miesiącu bez diety